W latach 30. ubiegłego wieku, równolegle do metody kalendarzowej, prowadzono badania nad metodą termiczną. Możliwe to było dzięki odkryciu jeszcze z początku XX wieku. Holenderski ginekolog, Theodor van de Velde zaobserwował mianowicie regularny dwufazowy cykl zmian temperatury kobiecego ciała.

Pod koniec lat 20. ten sam lekarz wysnuł hipotezę, iż istnieje korelacja pomiędzy zmianą temperatury ciała a jajeczkowaniem. Już w 1930 r. niemiecki ksiądz Wilhelm Hillebrand opracował metodę NPR, która pozwalała wyznaczyć dni płodne na podstawie pomiaru temperatury. Teodor van Velde i Wilhelm Hillebrand doczekali się wielu kontynuatorów, którzy rozwijali poszczególne elementy metody termicznej, które – jako ważny wskaźnik dla metod objawowo-termicznych – ostatecznie badane są i udoskonalane do dziś.

Stosownie do nazwy, najistotniejszym wskaźnikiem płodności w metodzie termicznej jest podstawowa temperatura ciała (tzw. PTC). Temperaturę należy mierzyć codziennie rano w tym samym miejscu – zaleca się dokonywanie pomiarów w ustach pod językiem (pomiar oralny), w odbycie (pomiar analny) lub w pochwie (pomiar waginalny). Pomiary w innych miejscach (pod pachą czy w uchu) są nieadekwatne ze względu na brak kontaktu ze śluzówką i w rezultacie nieprzydatne dla tej metody. Wyniki pomiarów nanosi się na specjalnie przygotowany wykres temperatury.

Choć nie ma uniwersalnej i normatywnej dla wszystkich kobiet temperatury, to charakterystycznym zjawiskiem naturalnym dla zdrowego organizmu kobiecego jest to, że temperatura w pierwszych dniach miesiączki jest wyraźnie niższa. W dalszym etapie cyklu menstrualnego temperatura raptownie wzrasta (o co najmniej 0,2 °C) i utrzymuje się na wyższym poziomie – jest to sygnał zbliżającej się owulacji. Wiedząc o żywotności plemników w drogach rodnych kobiety przyjmuje się, że 6 dni poprzedzających wzrost oraz 3 dni po wzroście to dni płodne cyklu.

Metody termiczne charakteryzują się stosunkowo niskim wskaźnikiem zawodności, same w sobie pozwalają jednak tylko na wyznaczenie niepłodności poowulacyjnej. Jeśli więc nie mamy do czynienia z bardzo krótkimi cyklami, w których nie występuje niepłodność przedowulacyjna, to lepiej – przynajmniej pomocniczo – odwołać się do pozostałych metod.

Trzeba też zaznaczyć, że metody termiczne mogą sprawiać pewne trudności w kwestii pomiarów. Temperatura może wykazywać znaczące odchylenia od normy w stanach infekcyjnych. Na temperaturę wpływa również spożycie większej ilości alkoholu, stres, temperatura otoczenia. Co więcej temperatura jest różna o różnych godzinach, dlatego też niektóre szkoły mówią o konieczności przeprowadzaniu pomiarów o stałej godzinie, inne zaś instruują o stopniach, które należy dodać lub odjąć, gdy dokona się pomiaru o innej niż zwykle godzinie.

Mając powyższe czynniki na względzie wypada powiedzieć, że z metod termicznych najlepiej jest obecnie korzystać w połączeniu z innymi metodami. Mimo to na posługiwanie się samym termometrem spokojnie mogą sobie pozwolić kobiety dobrze orientujące się w tym jak na poszczególne zawirowania reaguje ich ciało.

Havrix720